Dlaczego biznes odwraca oczy od przemocy?

Wiele osób po obejrzeniu „Domu dobrego” mówi, że to film, który zostaje w głowie na długo.
I trudno się z tym nie zgodzić. Bo choć to film – pokazuje coś, co dzieje się naprawdę.
Blisko. W domach, które mijamy codziennie. W firmach, w których pracujemy. W relacjach, które udają normalność.

To nie jest „film o kimś innym”.
To opowieść o nas – o tym, jak łatwo uwierzyć, że „to nie moja sprawa”.
O tym, jak często oceniamy, zanim spróbujemy zrozumieć.
Jak łatwo powtarzamy te same zdania, które ranią mocniej niż cios:
„Na pewno sama tego chciała.”
„Przecież mogła odejść.”
„Nie wyglądała na ofiarę.”

A przecież przemoc nie ma jednego wyglądu.
Nie zawsze zostawia siniaki.
Czasem jest w słowie, w spojrzeniu, w milczeniu.

Nie ma nic wspólnego ze słabością – raczej z brakiem wsparcia, z brakiem wiary, że ktoś pomoże, że ktoś uwierzy.


I tu pojawia się pytanie do nas – do świata pracy, liderów, HR-u, zarządów, menedżerów:
👉 Dlaczego wciąż tak trudno mówić o przemocy w miejscu pracy?
👉 Dlaczego firmy częściej chronią reputację niż człowieka?
👉 Dlaczego przemoc psychiczna wciąż bywa nazywana „trudnym stylem zarządzania”?

Czy naprawdę musimy czekać, aż coś „wybuchnie”, żeby zareagować?
Czy nie właśnie od nas – ludzi biznesu, liderów, organizacji – powinno zacząć się mówienie DOŚĆ?


Ten film boli, bo odbija w nas samych to, czego często nie chcemy zobaczyć –
nasze przyzwolenie, nasze stereotypy, nasze „nie wtrącaj się”.
A jednak trzeba się wtrącać. Bo milczenie to też wybór.

Każdy ma prawo do bezpieczeństwa, do szacunku, do życia bez lęku.
I nikt nie powinien słyszeć, że „to jego wina”.


📢 Jeśli po obejrzeniu filmu coś w Tobie drgnęło – jeśli rozpoznajesz w tych historiach coś znajomego – pamiętaj, że nie jesteś sama.
Pomoc jest możliwa.

📞 600 559 229
📧 pomoc@fundacjaart.pl
🌐 www.fundacjaart.pl

Bo przemoc nie kończy się wtedy, gdy odwracamy wzrok.
Kończy się, gdy ktoś wreszcie powie: DOŚĆ.

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Skomentuj A WordPress Commenter Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *